Majowy weekend

Lajf, Wszystkie wpisy Comments
Rzuciłem okiem na ostatni wpis i aż się sam do siebie uśmiechnąłem. Olga wzbogaca swój słowniczek co dzień o coś nowego, a my oswajamy się z tymi jej nowymi słowami, ba, zdaniami, błyskawicznie. To co kilka dni temu było dla nas wszystkich czymś nowym, dziś jest na porządku dziennym. Jeżeli ktoś nie wierzy w to co mówią fachowcy od podnoszenia communication skills, że słowa to tylko 7% całego przekazu, proponuję postarać się o dziecko. Olga kiedy mówi, mówi całą sobą, zazwyczaj nie sposób nie zrozumieć co chce nam powiedzieć. Oczywiście Dorotki umiejętności w tym zakresie są znacznie wyższe, odczytywanie mowy ciała maleńkiej graniczy w tym wypadku z telepatią. Czasem rozmowa Dorotki z Olgą wygląda jak Han Solo rozmawiający z Chewbaccą, albo C3PO z R2D2. Fani gatunku zrozumieją o jaki poziom dialogu chodzi. Pozostali zapewne będą zgorszeni porównaniem porykiwań Wookiego do kwilenia naszej słodkiej córeczki. Trudno :)

Kilka nowych słów do słowniczka:
drzewo - drzewo
mama ciach ciach – mama obcina paznokcie
dobrze - dobrze
ść - siedzieć
śśśśś - siusiu
dzia, dzidzia – dziecko (to może nie najnowsze, ale poprzednio mi umknęło)

Osobny rozdział tyczy się relacji Olgi z innymi dziećmi, włączając w to poczęte – generalnie Oleńka na pytanie “gdzie jest dzidzia” bez pudła pokazuje na brzuszek Dorotki. Trochę myli ją mój brzuch, więc od razu wyprowadzam młodą z błędu – tatuś generalnie nic w środku nie hoduje, wygląda prędzej jakby zeżarł :P

Postaram się namówić Dorotkę, żeby coś skrobnęła – jak to wygląda z matczynej perspektywy…

Słowniczek Olgi

Lajf, Wszystkie wpisy Comments

Ciągle się nosimy z zamiarem spisania wszystkiego co nasza niemal półtoraroczna pociecha czasem raczy powiedzieć – słowniczek jej się wzbogaca i ewoluuje, a my nawet nie możemy się zebrać żeby kupić zeszyt.

A więc – pierwsza porcja słowniczka:

nie - “nie” (dziecko błyskawicznie złapało, że to praktyczny zwrot)
nie ma – “nie ma tego, albo tego nie widzę”
tam - “tak”
tam - “tam”
ćsia - “Krysia”
cia - “Kotek”
cia - “Ciocia”
tata “aaaaaa” – (”aaaaa” wymawiamy na poziomie ultradźwięków) – tata przeciągle ziewnął.
mama cium! – mamusiu, napiłabym się czegoś, najchętniej przez słomkę.
bła – 1. bujać się 2. bułka/chlebek 3. bucik 4. jabłko
hsiesć! – jest
tata bah! – (tu trzeba wykonać dramatyczny gest ręką wskazując na sufit) – “tatusiu, puść bańkę mydlaną wysoko, wysoko”
brum-brum – 1. samochód, 2. “przesuń się, tak?”
ciep ło – “ciepło”
ćśśśś – “gorąco”
bam – coś się stało
mniam mniam – “jedzenie”
nu nu – protest, zwrócenie uwagi
dzianie dzia – “działa – nie działa”

No i rozmówki z poznanymi słówkami:
cia nu nu -1. “kotku, a spróbuj mnie tylko pacnąć łapą”, 2. “kotku, wyłaź z mojego łóżeczka”, 3. “ciociu, nie rozrabiaj”
cia mniam mniam – 1. “zobaczcie, kotek je” 2. “dam kotkowi jeść” (czasem towarzyszy temu wymowne postawienie pustej miski kota na stół w kuchni, niezależnie od tego czy ów stół jest akurat pusty, czy może w tym miejscu stoi akurat obiad taty)
mama – nie ma, mniam mniam – nie ma – nie wymaga tłumaczenia. Dramat po prostu.

A teraz żywy przykład z wczoraj:
tata, cia mniam mniam… bam… cia nu nu – tatusiu, wyleciało mi na terakotę jedzenie dla kota – szłam jak gdyby nigdy nic z miseczką a ten drań podlazł mi pod nogi.

Co ciekawe, Olga nawet nie próbuje powiedzieć “Ola” – a wydawałoby się, że to takie proste. Za to na pytanie gdzie jest “kochana córeczka tatusia”, bez wahania pokazuje siebie ;)

WP Theme & Icons by N.Design Studio - Polski Wordpress
Aktualności RSS Komentarze RSS Log in