wielkie przygotowania…

Lajf, Wszystkie wpisy Comments
Jutro na 90% Dorotka i Rafał wyjdą ze szpitala i wrócą do domu – na 90% bo zawsze małemu może się przyplątać jakaś żółtaczka pokarmowa a wtedy musiałby zostać ciut dłużej. A ja, odkąd Dorotka poszła do szpitala stałem się pełnoetatowym tatusiem. Nie powiem, bardzo miłe obowiązki spadły mi nagle na głowę. Olga jest kochanym dzieckiem i zajmowanie sie nią to sama przyjemność ale i dużo pracy. Wyrazy uznania dla mojej Żony, dla niej takie dni to normalka, a oprócz zajmowania się malutką zawsze w domku lśniło czystością, pachniało obiadkiem i jeszcze miała siły na moje humory. Supermama! Dobrze, że pomogła Babcia, zajmując się Olgą kiedy w ciągu dnia musiałem wyskoczyć do pracy i do szpitala i przygotowując masę jedzenia dla karmiącej mamy, na pierwsze dni po powrocie do domu. Teraz lodówka pęka w szwach od jedzenia, Olga słodko śpi a ja, Bogiem a prawdą powinienem w tej chwili sprzątać mieszkanie a nie pisać na bloga…
W każdym razie teraz najważniejsze przed nami – kiedy dzieci już będą razem trzeba zrobić tak, żeby Olgusia, która jest nader wrażliwym dzieckiem nie odebrała braciszka jako rywala o uczucia rodziców. Pracowaliśmy nad tym już wcześniej przygotowując Olgę na fakt, że mamusia na parę dni zniknie z domu i wróci z dzidzią, dało to chyba dobre efekty, bo zniosła to bardzo dobrze. Oczywiście tęskni za Dorotką, ale jak o nią pyta to zawsze dostaje kompletne wyjaśnienie co się właściwie dzieje – mamusia tęskni i już by chciała wrócić, ale boli ją jeszcze brzuszek i musi zostać w szpitalu. Codziennie rozmawiała z Dorotką przez telefon i wyraża pełne zrozumienie dla nieobecności mamy.
Łóżeczko Rafała jest już przygotowane, wanienkę wstawiliśmy do łazienki dzisiaj, Olga od razu z ważną miną podstawiła sobie krzesełko i przetestowaliśmy już na lali jak od jutra będziemy wspólnie kąpać dzidzię. Pierwsze zabawki, które dostał Rafał, dałem Olusi do zaakceptowania, kolorową piłeczkę, którą trochę porzucała, malutkie buciki, które przymierzała, ale coś nie pasował jej rozmiar postanowiliśmy dać dzidzi, jak tylko przyjdzie (”dzidzia taputu“). Rysowaliśmy też kredkami całą rodzinę i na rysunku mamusia i tatuś trzymali się za ręce, mama trzymała za rączkę Olgę, a tata wózeczek z wystającą główką Rafałka (Olga wymawia jego imię jak “Ha-fał“). Już nie mówi, że nie chce dzidzi, wie, że jutro pojedziemy razem samochodem po mamusię i braciszka i bardzo na to czeka. Zobaczymy jakie to da efekty, na pewno bardzo ważny będzie pierwszy dzień i pierwsze wizyty. Olga chłonie każdą rozmowę, wszystkie zachowania i emocje z jakimi się spotyka na co dzień i na ich podstawie reaguje na otaczający ją świat. Jeżeli zobaczy, że Rafał nie jest dla niej konkurencją ale po prostu nowym członkiem rodziny i że nikt jej nie lekceważy, być może przyjmie to dobrze. Zatem niniejszym uczulam naszych pierwszych odwiedzających – poświęćcie proszę 90% uwagi dla naszej cudownej córeczki o wrażliwym serduszku, która było nie było awansowała do rangi starszej siostry, a 10% dla małego ssaczka :)
Musimy to wszyscy mądrze rozegrać… Jutro wielki dzień, tylko nasz i 100% uwagi dla Olgi.

Narodziny…

Lajf, Wszystkie wpisy Comments

Wspaniałe, wzruszające przeżycie. Strasznie mi szkoda ludzi, którym nie jest dane posmakować takich chwil, tego się nie da z niczym porównać, po prostu. W szpitalu zjawiliśmy się około 20-tej, ale po krótkim badaniu okazało się, że możemy się jeszcze bujnąć na dobrą kolację, co też uczyniliśmy, żartując po drodze, że taki poród to fajna sprawa, bo w końcu możemy sami skonsumować coś na mieście jak za dawnych czasów. Pojechaliśmy sobie na kolacyjkę na Stare Miasto i z powrotem zameldowaliśmy się o 22:00. Na drzwiach szpitala dodający otuchy napis “STRAJK”. Dowiedzieliśmy się jaki jest skład nocnej zmiany w szpitalu i kamień spadł nam z serca – najlepsze położne na świecie plus dobry anestezjolog. Dorotka w super nastroju, ja – blady niczym gładź gipsowa. Znowu badanie, KTG i hasło “zaczyna się”. Dostałem kawę i zieloną koszulę a’la skrzyżowanie Clooneya z doktorem Burskim, ale krótko się nią cieszyłem, bo Dorotka pomiędzy jednym skurczem a drugim powiedziała, że wyglądam w niej grubo :) Zrzucę to na bóle porodowe.
Generalnie wszystko przebiegło książkowo – wyniki badań super, tętno dziecka w normie, żadnych przesłanek, że coś może pójść nie tak. Dorotka bardzo dzielnie znosiła skurcze, uśmiechała się jak się kończyły ;) Potem dostała znieczulenie, które jakoś chyba lepiej zadziałało niż przy Oldze. Nie wdając się w szczegóły kulminacyjnego punktu cudu narodzin, tuż przed pierwszą było już po sprawie – a dalej już filmowałem. Rafał Krzysztof urodził się długi na 56 cm – a nie jak podałem w SMSach 53 (wybaczcie, za dużo cyfr do zapamiętania), ważył 3,295kg i dostał 10/10 punktów w skali Apgar. Zgodnie z zamówieniem urodził się chłopiec, więc Olga ma młodszego braciszka, a my mamy – jak to poważnie brzmi – DZIECI.
Dziękujemy wszystkim za pozdrowienia i życzenia!!!



Ciekawostki:

- na filmie w poprzednim poście pytam Dorotki kiedy rodzi – powiedziała, że w środę i w środę właśnie zaczęła, pomimo, że kilka dni wcześniej położna powątpiewała czy termin wytypowany przez Dorotkę jest realny. To już drugi taki przypadek, więc moja Żona tak widać ma, że potrafi sobie zaprogramować kiedy rodzi.
- rano w dniu porodu Olga przyszła do mnie do łóżka, spojrzała tymi ślicznymi, brązowymi oczkami i powiedziała “Tatu, nie chcem dzidzi”. Rychło w czas. Teraz nad nią pracuję… :)

na kilka dni przed…

Lajf, Wszystkie wpisy Comments
Zgodnie z zapowiedzią, że blog będzie aktualizowany rzadko, odzywamy się po prawie dwumiesięcznej przerwie. Nasza córeczka robi niesamowite postępy i każdego dnia zaskakuje nas nową umiejętnością. Słowniczek Olgi puchnie z godziny na godzinę, z nowo poznanych wyrazów, które bardzo chętnie powtarza w różnych przypadkach, tworzy już pierwsze zdania. Oto kilka bardziej ciekawych zwrotów Małej Myszy:
- Tato, buzia taputu” – tatusiu, idzie burza.
- “mosio” – samolot
- “siama” – śmieciarka
- “ciapa” – koparka
- “ta” – traktor
- “Oua” – Ola
- “w” – wujek
- “dziudzia” – dziura

Wielki, fantastyczny, ekonomiczno-estetyczny sukces! Olga nie korzysta już z pieluch w ciągu dnia, a niebawem prawdopodobnie przestanie korzystać z nich również w nocy. Grzecznie mówi kiedy chce siusiu, siada na nocnik, a po opróżnieniu w/w w toalecie, spuszcza po sobie wodę. Od niedawna mówi też, że “chce pupę” i biegnie pierwsza do toalety i pakuje się na muszlę. Kochane dziecko.

Maleńka ma też wyrobiony gust muzyczny. Wychowana od malutkiej na pozytywkach z Bachem, Mozartem i Beethovenem, no w najlepszym wypadku “Unchained Melody” Righteous Brothers, mała ani myśli o Teletubisowych przyśpiewkach albo o smerfnych hitach czy o danceowych coverach “Fasolek” – Na topie z “dorosłej” muzyki jest Beyonce i Nelly Furtado przy których Olga przerywa najsmaczniejszy posiłek i idzie kręcić się w kółeczko i każe się hopsać. Nic nie pobije jednak Pana Tenorka, ostatnio zwanego przez nas “Panem Horrorkiem” – Mysza sama potrafi włączyć płytę z Tenorkiem i podśpiewuje sobie “Ojdana” – “oj dana, oj dana, pij mleko od rana” czy “Abede” – “Ani be, ani me, znać języki chcę”, lub “Pan Kate“- “Pan Katarek”.

Olga wydaje się tez być świadoma faktu, że niedługo będzie już starszą siostrą. Chociaż prawdopodobnie jest to dla niej czysta abstrakcja, to pokazuje na brzuszek mówiąc, że w środku jest dzidzia, pokazuje gdzie dzidzia będzie spała, że będzie płakać, co będzie jeść… przytula się do brzuszka i całuje go. Ostatnio zrobiła się też z niej straszna przylepka, jakby przeczuwała fakt, że już niedługo przestanie być dobrym materiałem na rozpieszczoną jedynaczkę a stanie się odpowiedzialną starszą siostrą :)

WP Theme & Icons by N.Design Studio - Polski Wordpress
Aktualności RSS Komentarze RSS Log in