października 07
Wirusy w odwrocie!
Lajf, Wszystkie wpisy Comments- zaśpiewać Ci kołysankę? A może opowiedzieć bajeczkę? – na co Olusia:
- nie Tatusiu, idź do mamusi.
- sama zaśniesz?
- sama.
Byłem w lekkim szoku, kiedy wychodziłem z pokoju i usłyszałem jeszcze “pa pa Tatusiu”.
Od tamtej pory tak już jest co wieczór. Kochane dziecko.
Tytułowe wirusy gnębią nas od ponad tygodnia, w zasadzie objawiły się jedynie katarem, ale w przypadku Rafałka, który ma dopiero 3 miesiące, jest to objaw, którego nie należy lekceważyć. Dorotka wybrała się więc do lekarza z dziećmi, zadowolona, że w końcu będzie mogła przy okazji zapytać o podejrzanie duże wymiary naszego synka (młody waży tyle co Olga kiedy miała dziewięć miesięcy). Lekarz obejrzał Rafałka i zawyrokował: “Pani dziecko nie jest grube. Ono jest monstrualnie wielkie”. Uff, co za ulga. Faktycznie, mały potwór nie mieści się w statystykach, i jest mocno powyżej siatki centylowej. Grunt, że nie jest faktycznie gruby i nie wygląda jak reklama Michelin, jest po prostu duży i ciężki. Swoją drogą ciekawe czym ta Dorotka go karmi…
W każdym razie dzieci wracają do zdrowia, z czego się należy cieszyć.
Galeria, którą dziś zamieściłem średnio mieści się w temacie. Jest kilka zdjęć z zabaw ciastoliną, którą Olusia uwielbia, a co ważniejsze, rozwija się przy niej manualnie, nie wspominając już o tym, że oboje się świetnie bawimy podczas wycinania krówek, koników i lepienia główek członków rodziny
Nabyte umiejętności Olusia wykorzystała dzisiaj podczas lepienia pierogów, które zamieniło się w super zabawę. Akcja “pierogi” również została uwieczniona na zdjęciach. Koniec gadania, zapraszam do części wizualnej:
- nie Tatusiu, idź do mamusi.
- sama zaśniesz?
- sama.
Od tamtej pory tak już jest co wieczór. Kochane dziecko.
Tytułowe wirusy gnębią nas od ponad tygodnia, w zasadzie objawiły się jedynie katarem, ale w przypadku Rafałka, który ma dopiero 3 miesiące, jest to objaw, którego nie należy lekceważyć. Dorotka wybrała się więc do lekarza z dziećmi, zadowolona, że w końcu będzie mogła przy okazji zapytać o podejrzanie duże wymiary naszego synka (młody waży tyle co Olga kiedy miała dziewięć miesięcy). Lekarz obejrzał Rafałka i zawyrokował: “Pani dziecko nie jest grube. Ono jest monstrualnie wielkie”. Uff, co za ulga. Faktycznie, mały potwór nie mieści się w statystykach, i jest mocno powyżej siatki centylowej. Grunt, że nie jest faktycznie gruby i nie wygląda jak reklama Michelin, jest po prostu duży i ciężki. Swoją drogą ciekawe czym ta Dorotka go karmi…
W każdym razie dzieci wracają do zdrowia, z czego się należy cieszyć.
Galeria, którą dziś zamieściłem średnio mieści się w temacie. Jest kilka zdjęć z zabaw ciastoliną, którą Olusia uwielbia, a co ważniejsze, rozwija się przy niej manualnie, nie wspominając już o tym, że oboje się świetnie bawimy podczas wycinania krówek, koników i lepienia główek członków rodziny









Ostatnie Komentarze