Czas najwyższy nadrobić zaległości… Przynajmniej teoretycznie, bo tak naprawdę to nie jestem w stanie odtworzyć wszystkich niesamowitych rzeczy, które zdarzyły się w międzyczasie. Nawet galeria, która zazwyczaj była bardziej na bieżąco niż blog, nie wnosi wiele informacji o tym co się u nas działo od października – a było tego sporo, m. innymi listopadowy sezon urodzin (najpierw 2 latka Olusi, potem urodziny Dorotki i w końcu moje). No cóż, pozostaje mi założyć przekrojową galerię z wybranymi fotami, a potem przejdziemy dalej…

Obecnie trwa u nas przedświąteczna gorączka, chociaż to chyba złe słowo – kojarzy się z nerwami i pośpiechem, a u nas przejawia się bardziej wypiekami na buzi dwulatki śmiertelnie przejętej świąteczną atmosferą, czym zaraża nas wszystkich. Ogólnie wszyscy łapiemy mikołajowy nastrój. Muszę przyznać, że pierwszy raz się tak cieszę ze świąt, chyba odkąd skończyłem 8 lat :)
Oho, zaczyna się dzień (dzień ostatnich świątecznych zakupów, wybierania upragnionej choinki przez Olusię i mnóstwa zajęć) – postaram się dopisać coś wieczorkiem. A w międzyczasie zapraszam na film – to 6-minutówka z jednego z grudniowych wieczorów. Ot, dzień jak co dzień: