Refleksje urodzinowe
Lajf, Wszystkie wpisy listopad 15th, 2008Miałem już iść spać, żeby dzisiaj – w dzień trzecich urodzin Olusi być w 100% na chodzie, ale jakoś tak mi się zebrało na wspomnienia jak wyglądał 15 listopad 2005, z zegarkiem w ręku dokładnie trzy lata temu, kiedy nagle pojawiła się na świecie Olusia i już na zawsze zmieniła całe nasze źycie. Generalnie co tu ukrywać – byliśmy zieloni. Na Olusię czekaliśmy z niecierpliwością, przepełnieni szczęściem ale i niepokojem, bo żadne z nas nie miało wcześniej wielkiego doświadczenia z dziećmi. Staraliśmy się więc jak najlepiej przygotować, zgłębialiśmy książkowe mądrości, słuchaliśmy cennych rad położnej, kupiliśmy wszystkie gadżety do pielęgnacji, urządziliśmy przytulny pokoik… I kiedy wszystko już było gotowe, spakowana torba do szpitala, łóżeczko i przewijak stały w pokoju, wanienka czekała w łazience a pachnący nowością wózek w przedpokoju, powolutku zaczęło do nas docierać w co się pakujemy
Właściwie to wydawało nam się, że dociera, bo do samych narodzin bycie rodzicami było dla nas czystą abstrakcją. Dopiero kiedy przyglądałem się Olusi jak dogrzewała się pod lampą zanim zaniosłem ją Dorotce do pierwszego karmienia, zaczynałem co nieco rozumieć. Kiedy wracałem w nocy do domu, a Dorotka leżała w szpitalnym łóżku z naszą córeczką, spadł pierwszy śnieg. I to był chyba najpiękniejszy śnieg w naszym życiu.
Nagle pojawiło się na świecie nasze dziecko – mały człowiek, który jest i już zawsze będzie częścią naszego życia, od pierwszej chwili zdany tylko na nas. W tej chwili jedyne czego potrzebuje to ciepło mamusi i bliskość, ale wkrótce sama będzie odkrywać świat, wszystko będzie dla niej nowe, wszystko będzie się dla niej po raz pierwszy. Pierwsza zima, wiosna, lato, pierwsza gwiazdka… Jak cudownie będzie być wtedy przy niej, pokazywać te wszystkie fajne rzeczy…
A potem jak to zwykle bywa nastąpiło nieuniknione brutalne starcie teorii z praktyką:
Wszystkiego najlepszego Olusiu!
-
Przemek
-
Wujek z Afryki ;)
-
rzepka








