Dwulatek i nauka literek

Programy dla dzieci, Wszystkie wpisy Comments

Nasze dziecko wchodzi powoli w wiek, w którym zacznie się oswajać z komputerem – przynajmniej to sugerują etykietki na najróżniejszych programach mniej lub bardziej edukacyjnych przeznaczonych dla małych dzieci. Przed nami ciężar (a może wcale nie ciężar) wyboru odpowiednich programów, które zaczną sukcesywnie  jak bagno wciągać nasze niewinne, trzymane z dala od telewizora pociechy czyniąc je niezdolnymi do tradycyjnej komunikacji i nawiązywania niewirtualnych więzi międzyludzkich, uzależnionymi od internetu i urządzeń mobilnych społecznymi warzywami – wiem co mówię, to moja branża. Czeka nas niezłe wyzwanie, postaram się więc stanąć na wysokości zadania i przeanalizować dokładnie co jest na rynku.

A więc część pierwsza – czyli dzieci najmłodsze.
Robiłem mały research kiedy półtoraroczna Olusia zaczynała cokolwiek kumać i zaczął ją interesować komputer – Rafcia interesuje bardziej hardware, więc nawet mi się w głowie nie zatliło, żeby szukać dla niego softu. W każdym razie nie znalazłem nic polskiego co mogłoby być użyteczne i na poziomie dziecka. Z zagranicznymi nie było lepiej, ale i tu coś się znajdzie:
Na stronie Fisher-price znajduje  się sekcja “Infants”, gdzie znajdziemy kilka flashowych gier dla najmłodszych – obsługa tychże sprowadza się do odmóżdżającego wciskania wszystko jedno czego (jako, że dziecko w tym wieku traktuje klawiaturę w sposób balistyczny) i oglądania pastelowych mordek zwierząt – znajdziemy tu na przykład zabawę w a kuku (peek-a-boo) i w kolorowanie rysunków. Generalnie gra nie warta świeczki, moim zdaniem lepiej pobawić się z dzieckiem w tym wieku czymś co rozwinie je manualnie – offlajnowe zabawki dają dużo więcej frajdy, więc w tym wieku lepiej dać sobie spokój. A więc:

Gra dla dwulatka (i nie tylko).
To już jest wiek, w którym dziecko może usiąść przed komputerem i nie walić bez sensu w klawiaturę, a więc warunki zaczynają być sprzyjające. Zacznę od programu, który chciwie i samolubnie trzymałem na użytek naszych dzieci, a który naprawdę gorąco mogę polecić: Minisebran.  

Olusia (2,5 roczku) i MinisebranMinisebran to doskonały program freeware autorstwa Szwedki, pani Marianne Wartoft, przeznaczony między innymi do nauki liter dla dzieci w wieku od 2-6 lat. Minisebran charakteryzuje się przede wszystkim prostotą i wyrazistością, co jest ważne w przypadku małych dzieci, które potrafi rozproszyć praktycznie wszystko. Program składa się z ośmiu modułów:

1. Nauka literek – dziecko widzi litery alfabetu i wciskając je myszką (lub ich odpowiedniki na klawiaturze) słyszy jak się wymawia literę i literka podświetla się jakimś kolorem. Dobre do kojarzenia wyglądu litery, jej brzmieniem i pozycją na klawiaturze komputera. Można spacją przełączać  duże i małe literki.
2. Rysowanie – tu dziecko może ćwiczyć umiejętność posługiwania się myszką rysując po ekranie różnymi kolorami, najróżniejsze symbole, wybiera się je kliknięciem w pasku po lewej i prawej stronie ekranu do rysowania.
3. Nauka cyfr – analogicznie do modułu 1. - dziecko widzi cyfryi wciskając je myszką (lub ich odpowiedniki na klawiaturze) słyszy jak się wymawia cyfrę a ta podświetla się jakimś kolorem.
4. Ozdabianie liter - po włączeniu pokazuje nam się pusty ekran do rysowania, po kliknięciu na literkę na klawiaturze ta pojawia się na ekranie. Klawiszami F1-F12 można zmienićjej kolor a także myszką dowolnie ją ozdabiać.
5. Ozdabianie symboli - podobnie jak wyżej, tyle, że kliknięcie na literę pokazuje jakiś symbol. Domek, motylek, serduszko itp…
6. Nauka pracy z myszką – pojawia się 6 obrazków, jeden niepasujący do pozostałych. Zadanie dla dziecka – kliknąć myszką ten niewłaściwy.
7. Prosta gra (aka “mówiący komputerek” ;-) – Dziecko słyszy literkę i widzi na ekranie jak wygląda duża i mała. Jego zadanie to  wcisnąć odpowiedni klawisz na klawiaturze. Prawidłowe odpowiedzi są nagradzane zielonym paskiem z boku ekranu, po wciśnięciu niewłaściwej – czerwony pasek z prawej strony rośnie… Fajna gra, potrafi zainteresować malucha, Olusia choć miała dopiero 2,5 roczku błyskawicznie nauczyła się literek – właśnie dzięki modułom 1 i 7.
8. Kolory –  Po kliknięciu koloru słyszymy jak się go wymawia i możemy tym kolorem rysować wciskając lewy przycisk myszy, bądź dekorować ekran kwiatkami w podobnym odcieniu klikając przycisk prawy.

Minisebran - okno główneModuł 1 - nauka literekModuł 2 - rysowanieModuł 3 - nauka cyfrModuł 4 - ozdabianie literModuł 5 - ozdabianie symboliModuł 6 - nauka pracy z myszkąModuł 7 - wciśnij literkęModuł 8 - kolory

 

 

 

 

 

 

 

Program Minisebran oficjalnie dostępny jest na stronie autorki, niestety dystrybuowany jest bez polskiej wersji językowej, pozwoliłem więc sobie na jego samodzielne spolszczenie. Pomimo deklaracji ze strony producentki, że nadesłane lokalizacje zostaną włączane do dystrybucji (ale sobie trudne słowa wybrałem) nic takiego się nie wydarzyło – być może mam nieprzyjemną barwę głosu ;-) – a poważnie to chyba załączyłem za duże pliki z dźwiękami, ale postawiłem na jepszą jakość – oryginalne trochę trzeszczały.
Polska wersja wciąż jest oficjalnie nie do pobrania a nieoficjalnie, niniejszym ją udostępniam:

Program Minisebran 1.1 (pobierz ze strony producenta)
Spolszczenie do Minisebran: (pobierz)  

Program wymaga do działania .NET Framework, więc jeżeli ktoś nie ma, można sobie bez bólu z Microsoftu pobrać.

Poniżej skrócona instrukcja instalacji:
1. Zainstalować Minisebran 1.1
2. Pobrać spolszczenie i rozpakować jego zawartość (katalogi languages i sounds) do katalogu w którym jest zainstalowany Minisebran – u mnie to c:\Program Files\Minisebran\
3. Uruchomić Minisebran.
4. Jeżeli pojawi się komunikat, że program wymaga .NET Framework, pobrać, zainstalować, uruchomić Minisebrana ponownie i przejść do punktu kolejnego. 
5.  Po wyświetleniu okna głównego wcisnąć alt+F2, aby wejść do opcji (musimy w końcu wybrać język). W opcjach wybieramy “Polish”. Można jeszcze zaznaczyć Display “Exit” button, bo to bardziej cywilizowane niż wyłączanie programu przez Alt+F4. I już.

Bardzo jestem ciekaw jak Wam się ten program sprawdzi :)  

Witamy w nowym roku :)

Lajf, Wszystkie wpisy Comments

No, znowu minęło trochę czasu, ruch na czytnikach rss zamarł, statystyki pokazują flat line, zatem mogę usiąść i coś ukradkiem napisać z nadzieją, że pozostanie niezauważone. Krótko w punktach co się wydarzyło w tak zwanym międzyczasie a czego nie zarejestrowało czujne acz leniwe oko tego bloga i let’s just get over this, czyli miejmy to już z bani:

- nowe pianino, takie neighbours-friendly,

Z pianinem była ciekawa historia; To, które stało u nas wcześniej było na przechowaniu, jako, że wujek Dorotki nie bardzo miał co z nim zrobić i dopiero na dwa tygodnie przed świętami poczuł niepohamowane pragnienie przeniesienia instrumentu do siebie, teraz, zaraz, już. Pech, że trafiło akurat na ten szczególny okres w roku, kiedy pianino chodziło prawie na okrągło – Olusia ćwiczyła przy nim śpiewanie kolęd, a co jak co, ale do śpiewania nasza córeczka przykłada się wyjątkowo mocno. Tym trudniej było jej wytłumaczyć dlaczego dzisiaj jest pianino a już jutro go nie będzie, z resztą w jej małej główce i wrażliwym serduszku nie mogło się zmieścić o co w ogóle kamon. Na szczęście dzięki wieeelkiej pomocy rodziców Dorotki, na miejscu wielkiej czarnej krowy, która zabierała pół pokoju, ale jednocześnie była miejscem koncentrującym najwięcej radości i śmiechów w całym domu, stanęło pianino elektroniczne. Różnica pomiędzy pianinem akustycznym a elektornicznym w realiach gomułkowskiej wielkiej płyty jest kolosalna – podczas gdy akustyk wywołuje nienawiść sąsiadów od drugiego do szóstego piętra włącznie, elektronicznego poza naszym mieszkaniem nie słychać prawie w ogóle, ba, można nawet podłączyć słuchawki. Drugi wielki plus to metraż. A największy, że po kilku dniach “bezpianinia” dzieci są znów szczęśliwe.

- choinka do nieba i Jezuski

Wieszanie bombek

Ciężko coś napisać o pachnącej choince w domu, kiedy dopiero co człowiek ją wyrzucał przez balkon i targał do kosza z odpadami z terenów zielonych. Tak czy inaczej zgodnie z oczekiwaniami święta upłynęły nam w ciepłej rodzinnej atmosferze i jeżeli ktoś z Was składał nam takie życzenia, to dziękujemy, spełniły się.
Choinka pobiła nasz domowy rekord wysokości, bo sięgała samego sufitu, choć pan sprzedawca przekonywał nas, że to dwumetrowe drzewko.
Rafcio potraktował święta jako okres jedzenia jakichś dziwnych rzeczy, Olusia za to weszła w temat nieco głębiej,  wykonując najróżniejszą techniką szopki z  Jezuskiem, a najlepiej dwoma, albo Jezuski śpiące w żłóbku, ze szmatek. Kwestię prezentów pomijam, dość, że  Mikołaj jak co roku pokazał klasę, choć jak co roku wygrażał się, że tym razem będzie oszczędny i kryzysowy…

- Sylwester – huczne zwieńczenie udanego roku,

Ojciec Andrzej i Zbłąkana Owieczka

Pisać, nie pisać… napiszę. Jak się bawić to tylko w towarzystwie dobrych przyjaciół. W tym roku zostaliśmy zaproszeni na Obłędnie Wykręconego Sylwestra, a takich zaproszeń się ot tak nie ignoruje. Tym bardziej, że forma, nazwijmy to szumnie “balu przebierańców”, jest dla mnie osobiście na tyle atrakcyjna, że poszlibyśmy nawet bez zaproszenia. Fun związany z taką imprezą zaczyna się dużo przed nią i napięcie stopniowo się zwiększa, kiedy człowiek wpada na coraz dziwniejsze pomysły na przebranie, żeby w końcu parę godzin przed imprezą właściwą przebierać się zupełnie za kogoś innego niż się planowało i jeszcze przynieść na imprezę rezerwowe przebrania. Dzięki temu, że w szafie znalazłem niewiadomego pochodzenia autentyczną koszulę  księdza (z metką “Clerical Collar Shirt”) miałem ułatwiony wybór. Koniec końców przebraliśmy się za Ojca Andrzeja i Zbłąkaną Owieczkę. I było bardzo kul, chciałoby się jeszcze pobawić… Szkoda, że wujek z Afryki wrócił już na Czarny Ląd, ale Adaś, Flaszka… karnawał mamy :)

No, teraz czuję, że jesteśmy chwilowo w miarę na bieżąco…

świątecznie

Lajf, Wszystkie wpisy Comments

Przemielone już grzyby maszynką,
wszyscy jeszcze za stołem (nie pod).
Wielkich paczek pod świąteczną choinką
życzy Przemek, rodzina i kot.
(generator wierszyków wigilijnych)

Urodziny zaliczone!

Lajf, Wszystkie wpisy Comments

…a konkretnie to zaliczone do bardzo udanych, kto był ten pewnie się zgodzi. Nasze starania, żeby cały dzień przebiegał dla Olusi wyjątkowo, odniosły chyba zamierzony efekt. Zaraz po przebudzeniu dostała po prezencie – od taty, mamy i braciszka, po czym została skrupulatnie i sumiennie wyłaskotana. Właściwa impreza urodzinowa rozpoczęła się o godzinie 11-tej, w “Meksyku”, – solenizantka wdzięcznie przyjmowała życzenia, wysłuchała sto lat sto lat i niech jej gwiazdka pomyślności, po czym zdmuchnęła świeczki, wraz z gośćmi skonsumowała tort i rzuciła się w wir zabawy. Chiński basen (swoją drogą głupia nazwa – moja teoria na temat jej powstania głosi, że basen wypełniony jest tysiącami kolorowych piłeczek a na każdej z nich wytłoczone jest “made in china” a idąc tym tropem, właśnie piszę posta na chińskiej klawiaturze patrząc w chiński monitor), zjeżdżalnie, dmuchany zamek, wózeczki, samochodziki, lalki i w ogóle czyste szaleństwo. Goście oczywiście dopisali – niniejszym serdecznie wszystkim dziękujemy za liczne przybycie i w ogóle fajni jesteście! I chociaż brakowało jeszcze kilku osób, które z różnych względów nie mogły przybyć, to i tak było super, dzieci bawiły się świetnie, dorośli chyba też :) .

Po powrocie do domu doceniliśmy zalety przedpołudniowej imprezy urodzinowej – mieliśmy cały długi dzień na zabawę urodzinowymi prezentami – Olusia najchętniej bawiłaby się wszystkim na raz, przebierała się w ubranka, bawiła się w sklep, pakowała się na kolana z książeczkami, rysowała, wyklejała, dmuchała baloniki… i to wszystko przez pierwszą godzinę. Generalnie samym wyliczaniem tego co robiliśmy można się zmęczyć, tak więc nic chyba dziwnego, że byliśmy z Dorotką wykończeni już po dwóch godzinach. Na szczęście Olusia także, więc poszła grzecznie spać po 19 – zaraz po zamienieniu wspólnie z Rafciem łazienki  w pracownię Picassa  za pomocą kredek do kąpieli… i już. Olusia ma oficjalnie trzy latka skończone. Niech jej gwiazdka… :)

Nawiązując do komentarzy pod poprzednim postem, zgodnie z obietnicą, przy śniadaniu przekazałem Olusi życzenia. Jak z wujkiem Rzepką nie było wątpliwości, tak kiedy powiedziałem, że Olusia ma najlepsze życzenia od Wujka z Afryki, Olga między jednym a drugim kęsem jajka na miękko upewniła się: “od Kubka?” I co, nie mamy bystrego dziecka? :)

Refleksje urodzinowe

Lajf, Wszystkie wpisy Comments

Miałem już iść spać, żeby dzisiaj – w dzień trzecich urodzin Olusi być w 100% na chodzie, ale jakoś tak mi się zebrało na wspomnienia jak wyglądał 15 listopad 2005, z zegarkiem w ręku dokładnie trzy lata temu, kiedy nagle pojawiła się na świecie Olusia i już na zawsze zmieniła całe nasze źycie. Generalnie co tu ukrywać – byliśmy zieloni. Na Olusię czekaliśmy z niecierpliwością, przepełnieni szczęściem ale i niepokojem, bo żadne z nas nie miało wcześniej wielkiego doświadczenia z dziećmi.  Staraliśmy się więc jak najlepiej przygotować, zgłębialiśmy książkowe mądrości, słuchaliśmy cennych rad położnej, kupiliśmy wszystkie gadżety do pielęgnacji, urządziliśmy przytulny pokoik… I kiedy wszystko już było gotowe, spakowana torba do szpitala, łóżeczko i przewijak stały w pokoju, wanienka czekała w łazience a pachnący nowością wózek w przedpokoju, powolutku zaczęło do nas docierać w co się pakujemy :) Właściwie to wydawało nam się, że dociera, bo do samych narodzin bycie rodzicami było dla nas czystą abstrakcją. Dopiero kiedy przyglądałem się Olusi jak dogrzewała się pod lampą zanim zaniosłem ją  Dorotce do pierwszego karmienia, zaczynałem co nieco rozumieć. Kiedy wracałem w nocy do domu, a Dorotka leżała w szpitalnym łóżku z naszą córeczką, spadł pierwszy śnieg. I to był chyba najpiękniejszy śnieg w naszym życiu.

Nagle pojawiło się na świecie nasze dziecko – mały człowiek, który jest i już zawsze będzie częścią naszego życia, od pierwszej chwili zdany tylko na nas. W tej chwili jedyne czego potrzebuje to ciepło mamusi i bliskość, ale wkrótce sama będzie odkrywać świat, wszystko będzie dla niej nowe, wszystko będzie się dla niej po raz pierwszy. Pierwsza zima, wiosna, lato, pierwsza gwiazdka… Jak cudownie będzie być wtedy przy niej, pokazywać te wszystkie fajne rzeczy…

A potem jak to zwykle bywa nastąpiło nieuniknione brutalne starcie teorii z praktyką: :D

Wszystkiego najlepszego Olusiu!

WP Theme & Icons by N.Design Studio - Polski Wordpress
Aktualności RSS Komentarze RSS Log in